-Co robisz?- mówi,a dreszcze zaczynają swoją wędrówkę wzdłuż moich pleców.
-Wychodzę.- głos mi drży, chociaż starałam się tego uniknąć.
- Gdzie?- irytacja w jego głosie zaczyna rosnąc, kiedy mi zaczyna robić się słabo.
- Od ciebie.-muszę nabrać kilka oddechów, bo inaczej zemdleję.-Jak najdalej od ciebie.
Przepycham się w drzwiach naszej sypialni, żeby dostać się do przedpokoju. Ubieram baleriny, kiedy chwyta mnie za ramie. Już ma na mnie krzyknąć, kiedy drzwi wejściowe otwierają się i do domu wchodzi czworo jego przyjaciół.
- O matko!!!-wrzeszczy Louis.- Co tu tak czysto?
Pytające spojrzenia skupiają się na mnie,a spuszczam wzrok na buty. Chłopak mocno chwyta mnie za przedramię, pomimo tego, że stoję do niego tyłem
-Właśnie, kochanie -Harry akcentuje za bardzo drugie słowo- Może powiesz nam czemu wszystko na posprzątałaś??
W myślach odliczam do trzech,żeby zebrać potrzebną mi odwagę.
- Zrobiłam to, żebyś nie musiał się bać, że kiedy przyprowadzisz tu kolejną dziwkę, ona ucieknie stąd przez twój syf!!!- Wykrzykuję słowa głośniej niż się spodziewałam. Harry próbuje coś powiedzieć, ale mu przerywam.- No chyba, że będzie to kolejna moja najlepsza przyjaciółka, która już zdążyła się przyzwyczaić do twojego bałaganu!!!
Odwracam się na pięcie, kiedy łzy rozmywają mi obraz. Ocieram policzki i odwracam się w progu, żeby jeszcze raz na niego spojrzeć.
-Zostawiła majtki w naszym łóżku..-mówię widząc jego zaskoczona minę.
Ignoruje jego wołania i krzyki chłopaków, którzy pewnie próbują go uspokoić. Wybiegam z klatki dławiąc się własnym szlochem. Myślę tylko o tym co mi zrobił, chociaż powinnam się raczej zastanawiać gdzie mam iść na noc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy już prolog :)
Liczę na wasze wsparcie w postaci komentarzy. Pierwszy rozdział pojawi się w miarę jak najszybciej ;3 Do następnego razu <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz